Torres o sztuce atakowania

El Nino o grze zespołowej, strzelaniu na własnym stadionie i trafianiu do siatki w czasie rozgrzewki

Fernando Torres zdradza sekrety swoich sukcesów i mówi, co siedzi w głowie napastnika światowej klasy...

Napastnikiem się nie zostaje

Na początku każdy jest napastnikiem. Wszystkie dzieci chcą grać z przodu. Większość dzieci cofa się będąc w drużynach. Ja tego nie zrobiłem. W Hiszpanii zaczynaliśmy od futsalu, gdzie nie ma ustalonych pozycji - każdy się miesza i panuje duża ruchliwość. Grałem w futsal do 9 lub 10 roku życia, a potem przyszedł czas na 11-osobowe zespoły. Do tego momentu nie miałem swojej pozycji. Grałem w futsal i strzelałem dużo goli, ale mój kolega też sporo strzelał i zrobili z niego bocznego obrońcę. W tym momencie wszystko zależy od trenera. Oczywiście są dzieci, które myślą: "zaraz, nie chcę być bocznym obrońcą", ale gdy masz 10 lat chcesz tylko grać w piłkę i nie zamierzasz narzekać. Na końcu twoje umiejętności prowadzą cię do obrania jednej z pozycji. Jeśli zdobywasz dużo goli, zostaniesz napastnikiem. Jeśli nie, musisz się cofnąć.

Futbol to gole

Jeśli nie ma goli, nie ma meczu. Najmilszą rzeczą, którą możesz zrobić jest zdobycie bramki. W rzeczywistości, gdy bierzesz gazetę i szukasz wyników, widzisz powiedzmy: Liverpool - Birmingham 2:2. Czego chcesz się najpierw dowiedzieć? Kto strzelił. To podstawa, zawsze. Nie patrzysz kto grał dobrze, patrzysz, kto strzelił. Gole są najważniejsze. Jeśli nie strzelam przed 10 meczów, nie jestem zadowolony, nawet, gdy idzie mi dobrze. Ale równocześnie, jeżeli trafiałem w każdym z 10 spotkań, jednak prezentowałem się fatalnie, też nie będę zadowolony. Zawsze wymagam od siebie goli i dobrych występów.

Istnieją dwa typy napastników

Ci, którzy żyją dla goli i tylko dla goli. Piłkarze, którzy wiedzą jak strzelać i za każdym razem próbują to robić. Są też ci, którzy trafiają do siatki dzięki pracy zespołu. Nie jestem typem napastnika, który widzi wyłącznie słupki, gdy przejmie piłkę pod polem karnym. Myślę i mam nadzieję, że mieszczę się w drugiej kategorii. Lubię asystować, lubię być zaangażowany w rozegranie. Cieszą mnie swoje bramki, ale nigdy nie chciałem być chciwym piłkarzem. Zawsze patrzyłem na futbol jako sport drużynowy, nie indywidualny. Tenis to sport indywidualny, a nie futbol.

Zostało tylko kilku graczy, którzy wyłącznie strzelają bramki

To normalne. Jeśli zdobywasz gole, będziesz zadowolony, ale będziesz chciał więcej. Ja wolę pomagać kolegom i czuć, że odegrałem rolę poza posłaniem piłki do siatki. Chcę poprawiać się taktycznie, fizycznie, pracować nad ustawieniem. Chcę pomagać mojej drużynie odzyskiwać piłkę, wyłapywać rzuty wolne, być zagrożeniem. Ale ostatecznie bramki są bezsprzecznie (najważniejsze) - one nigdy nie przemijają.

Strzelałem w 85-90% meczów na Anfield

Wchodzę w każdy mecz z myślą, że to znów się stanie. Nie ważne z kim gramy, czuję, że strzelę. Dajesz z siebie wszystko, bo nie wiesz, jaki mecz w roku będzie najważniejszy. Możesz wypaść spektakularnie w niespodziewanym momencie.

Po 15 minutach możesz wyczuć, że to nie twój dzień

Szczególnie na wyjeździe. Czujesz, że czegoś brakuje: nie ma atmosfery, mecz jest bezbarwny. Czasami grasz 15 minut i w głębi duszy wiesz, że nawet remis będzie dobrym wynikiem. Wtedy potrzebujesz, aby do akcji wkroczyli wielcy piłkarze, zawodnicy, którzy potrafią ponieść innych. W Liverpoolu mamy takich graczy - szczególnie Gerrarda.

Jeśli nie strzelę na rozgrzewce, cząstka mnie myśli, że coś jest nie tak

Nie lubię strzelać częściej niż cztery, pięć razy. Sprawdzam swoje czucie piłki, oglądam jak szybkie jest boisko, czy piłka się dobrze porusza i jak się czuję. Lubię zdobyć gola z przynajmniej jednego z tych uderzeń. Pierwszy raz, gdy na rozgrzewce nie strzeliłem żadnego gola, przegraliśmy 0:3 z Manchesterem United. Od tamtego czasu niepokoi mnie brak goli na rozgrzewce. Ale to nie zawsze prawdziwy symptom. Miałem znakomite spotkania, przed którymi nie udawało mi się trafić do siatki.

Szybko strzelona bramka naprawdę cię uspokaja

Wtedy masz poczucie, że spełniłeś swój obowiązek. Myślisz: "To jest to, zeszła presja. Zrobiłem, co do mnie należało". Nie lubię grać egoistycznie i wczesny gol pozwala ci na większy spokój. Gole są bardzo ważne, ale nie są wszystkim. Strzelenie jednego pomaga lepiej grać, myśleć o asystach i myśleć o pracy dla innych.